Przepraszam za brak zdjęć przy tym poście.
Słabo się zaczyna. :P
Ja po prostu nie mam zwyczaju obfotografowywania tego co upiekę lub ugotuję, bo aparat chowam w szafie przed samą sobą (jestem niezdarą). - co nie znaczy, że potem nie żałuję tego, iż nie uwieczniłam upichconej przez siebie rzeczy na zdjęciu...
Przejdźmy jednak do bohatera mojego wpisu - ciasta marchewkowego bez marchewki.
Przepis na ciasto marchewkowe był pierwszym wpisem Basi i pierwszym wpisem na blogu w ogóle.
(Zachęcam do jego lektury, po lekturze tego wpisu) :D
Tymczasem wrzucam tu sam przepis na marchewkowe (przekopiowany z wyżej wspomnianego wpisu):
1 szkl cukru (można dać mniej, ciasto na tym nie straci)
4 jaja
2 szkl mąki pszennej (można poeksperymentować z mąkami pełnoziarnistymi)
1 szkl oleju
2 szkl startej marchewki (można dodać starte jabłko, ciasto będzie bardziej wilgotne)
szczypta soli
2-3 łyżeczki cynamonu
2 łyżeczki proszku do pieczenia
2 łyżeczki sody oczyszczonej
bakalie wg uznania (np. przebrane rodzynki, posiekane orzechy itp.)
Myślicie pewnie: "Skoro nie ma tam marchewki to na pewno po prostu dodała więcej jabłka"
Pudło.
Owszem, jabłko w tym cieście znajdziecie, ale marchewkę zastąpiłam czymś innym.
Tym czymś była... GRUSZKA.
A właściwie to dwie gruszki, duże gruszki.
Przygotujcie dwie gruszki i dwa jabłka.
Zacznijmy jednak od początku:
Gdy mamy już przygotowane (przebrane) rodzynki, czy inne "drobiazgi" i starte owoce (koniecznie na małych oczkach) to... to zostawiamy je z boku w miseczkach, zaraz się przydadzą.:D
Aaa... zapomniałabym - odlejcie trochę soku powstałego przy ścieraniu owoców.
Ja tego nie zrobiłam i potem do samego krojenia ciasta nie byłam całkowicie pewna czy się upiekło.
Bierzemy garnek (chyba, że przygotowujecie ciasto w misce, to wtedy może być miska). :)
Do garnka wbijamy całe jaja i wsypujemy szklankę cukru. Tu przyda nam się mikser.:)
Po uzyskaniu puszystej masy dodajemy powoli: mąkę, olej, starte owoce, cynamon, sodę, proszek do pieczenia i sól a na sam koniec nasze "drobiazgi" :) W między czasie oczywiście wszystko miksujemy.
Naszą masę wlewamy do wcześniej przygotowanej formy - ja smaruje tłuszczem okrągłą tortownicę i obsypuję ją kaszą manną lub bułką tartą.
Piekarnik musi być nagrzany do temperatury wynoszącej od 180 do 200 stopni i ciasto powinno się piec około godziny.
Jednak wiemy jak to jest z tymi piekarnikami i czasami pieczenia - dlatego polecam uzbroić się w metalowe lub drewniane szpikulce do szaszłyków celem sprawdzania czy jeszcze się "lepi".:)
Miłego pieczenia i smacznego!
Dorota
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz